Zakończyliśmy
dziś chemię TVD. Bardzo szybko uciekają nam ostatnio dni i nawet nie
miałam kiedy napisać co u nas słychać. Krysti ma mnóstwo energii, całymi
dniami tylko biega po sali i rozrabia. Na koniec dnia to ja pierwsza
padam ze zmęczenia, a on nawet nie chce iść spać. Najtrudniejszy był
wczorajszy dzień, bo Krystianek tylko rozrabiał i w ogóle się mnie nie
słuchał, a ja non stop musiałam pilnować
żeby tak przypadkiem nie wyrwał sobie igły podczas tej czerwonej
chemii, bo to byłaby katastrofa...Dziś troszkę się uspokoił, ale też nie
usiedział w miejscu.
Krystianek dużo więcej mówi więc już
spokojnie da się z nim porozumieć. Gdy leciała czerwona chemia
tłumaczył, że ta chemia zniszczy te robaczki na szyi i w klatce
piersiowej, a później zrobimy im ciap ciap ( wytniemy ) tak jak zostało
zrobione to z robaczkami w brzuszku i pojedziemy do naszego pieska do
domku.
Już dziś Synkowi spadły bardzo białe krwinki, od jutra
dopiero może dostać leki na ich podniesienie. Płytki również spadły. Po
tej chemii wyjątkowo szybko wszystkie wartości się obniżyły. Na
szczęście dobry humor i apetyt pozostały :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz