Jutro kończymy chemię. Nareszcie.
Krystianek ma mnóstwo energii. Nawet nie chce oglądać bajek, tylko biega, bawi się i oczywiście rozrabia. Niestety jest bardzo ciężko utrzymać go na kabelku. Dziś był moment, w którym wyrwał strzykawkę z chemią z pompy. Na szczęście nic mu się nie stało, ale nie można zostawić naszego rozrabiaki nawet na chwilę samego.
Krystianek obie chemie dostaje do portu. Po ostatnich przejściach z wenflonami nikt nie zaryzykował aby podać winkrystynę do drugiego wkucia. Już raz było podejrzenie wylania chemii. W trakcie drugiej chemii TVD pękła żyłka i Krystianek był nastrzykiwany solą żeby nie było martwicy.
Niestety z jedzeniem jest trochę gorzej, znów Krysti je tylko same naleśniki, ale dobrze, że w ogóle coś je.
Synek bardzo późno chodzi spać a wcześnie rano wstaje. Często się zdarza, że ja padam ze zmęczenia razem z nim, dlatego wybaczcie, że tak długo nie pisałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz