8 październik
Okazało się, że już dziś musimy jechać do Wrocławia na przeszczep szpiku.
Przez cały tydzień mieliśmy mnóstwo badań. W poniedziałek Krystianek
miał pobrany szpik. Jeszcze w znieczuleniu przenieśliśmy go na badanie
tomografii komputerowej. Później synek miał badanie laryngologiczne.Na
szczęście wszystko jest w porządku ze słuchem.
We wtorek pojechaliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka na podanie znacznika
do MIBG. Nie było to takie łatwe, bo Krystianek miał założony wenflon w
nóżce. Niestety żyły w rączkach już się nie nadają do takich wkuć. Po
powrocie poszliśmy na kolejne badanie usg.
Wczoraj było badanie
MIBG. Nadal świeci jedna zmiana, która była usuwana przy pierwszej
operacji. Wtedy nie udało się jej usunąć całkowicie, bo za dużo tętnic i
żył przechodziło przez guz. Teraz jest mniejsza i mniej widoczna, ale
przeraża mnie sam fakt, że tam nadal świeci.
Krystianek bardzo się
ucieszył z wczorajszej wycieczki. Nie miał już wkucia więc na własnych
nóżkach mógł spacerować, a nawet biegać. Udało nam się zrobić badanie
bez znieczulenia. Krysti dzielnie wytrzymał aż 80 minut w bezruchu.
Najgorsze jest to, że badanie histopatologiczne było korzystne, nie było
tam amplifikacji,a ten paskud nadal świeci... Mega chemia musi
zadziałać i zniszczyć do końca to coś, bo inaczej czeka nas kolejna
operacja. Nie wiem jak ja to wytrzymam.
Niedługo idziemy na rezonans a po nim wyjeżdżamy na przeszczep...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz